Poznaj historię Kamila, który zaczął od samoobrony w Zamościu, zahaczył o judo, grappling i w końcu zakochał się w BJJ. Sporty walki? To jego drugi (albo pierwszy) dom! Jest to #2 artykuł z serii „historia #BJJ w Zamościu!
Kamil: Chłopak, Który Zdobył Czarny Pas w 5 Lat i Nadal Ma Czas na Wojsko! (Serio?)
Sporty walki to nie tylko duszenia i dźwignie, ale też historie, które brzmią jak cheat code do gry wideo. Kamil Czochra, nasz zamojski wojownik (i tak, on też pomógł rozkręcić BJJ w Zamościu), zaczął w 2010 roku jako 17-latek w Zamojskim Klubie Sportowym „Samuraj”. Zamiast typowych nastoletnich bzdur, wolał uczyć się, jak obalić większego typa – bo jiu-jitsu to ta „magiczna” sztuka, gdzie cherlawy wygrywa z olbrzymem. Popularność rosła, a Kamil? Wskoczył na falę, zanim stała się tsunami. Gotowi na jego rollercoaster? Trzymajcie pasy (najlepiej czarny)!
Japońskie Jiu-Jitsu: „Podstawy OK, Ale Gdzie Ta Prawdziwa Zabawa w Parterze?”
W „Samuraju” poznał podstawy: samoobrona, stójka, chwyty, obalenia i parter. Brzmi solidnie, ale po dwóch latach Kamil zdał sobie sprawę: „Parter to jest to!” Duszenia, dźwignie, poddania – ach, te ludzkie szachy w parterze! W Zamościu akurat działała (nieoficjalnie) sekcja BJJ pod Mariuszem Kalickim, a zawodnicy mieszali się jak w mikserze: sparowali razem, bo parter to parter. Tu narodziły się pierwsze matowe przyjaźnie, a Kamil dostał lekcję od Mateusza Waśko z jego X-gardą. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto cię zaskoczy – klasyka, jak zgubiony portfel w dniu wypłaty.

Studia, Judo i Powrót: „Zmiana Kierunku? No Problem, Wracam do Zamościa!”
Wyjeżdża na studia do Wrocławia, próbuje judo na Politechnice – pewnie myślał, że rzuty to jak flip na deskorolce. Ale nie, zmiana planów: wraca do Zamościa poprawić maturę i celuje w Wyższą Szkołę Oficerską. W międzyczasie kula się z Waśko, bo czemu nie trenować w domu? A gdy już w mundurze, zachciało mu się zawodów. Pierwsze w Oławie: kilka walk, w tym wyrównana porażka z zawodnikiem MMA Michałem „Cukier” Michalskim („wyrównana” – pewnie Michalski wspomina to jako rozgrzewkę). Kilka tygodni później Dzierżoniów: Kamil dominuje latającymi balachami. Latająca balacha? Brzmi jak atak z anime, ale przeciwnicy kapitulowali szybciej niż dieta po weekendzie.

Rio Grappling i Sukcesy: „Medale? Zbieram Je Jak Znaczki!”Olśnienie: „Potrzebuję pro trenera!”
Więc w 2012 wskakuje do Rio Grappling Club Wrocław pod Mariuszem Koziejem. Jako biały pas zaczyna zbierać medale: Puchar Polski, Mistrzostwa Polski BJJ – bum, podium co rok. Łączy to z wojskiem: 5-6 treningów tygodniowo, nawet na wyjazdach służbowych szuka klubów, a obozy? Obowiązkowe jak apel. Jako brązowy pas zgarnia III miejsce na Mistrzostwach Europy No-Gi. A w 2017? Czarny pas po pięciu latach! Pięciu! Od Roberto Atalli i Kozieja – w dyscyplinie, gdzie inni czekają dekadę, on to zrobił jak fast-forward (inni pewnie wciąż wiążą biały pas).

Powrót do Zamościa i Stronghold: „Otwieram Klub, Bo Czemu Nie?”
Po studiach wraca do Zamościa, gdzie Gladio prowadzi Andrzej Januszewicz (zastępca Konrada Pietrkiewicza, który pojechał do Chin nauczać chińczyków angielskiego). Kamil myśli: „Zróbmy sekcję!” I bum, filia Rio staje się Stronghold Zamość w 2019. Klub rośnie: 20-25 osób – od nastolatków po strażaków, lekarzy i prawników. Treningi trzy razy w tygodniu, otwarty dla 15+ lat. Ale życie to nie bajka: w 2022 przeprowadzka do Lublina (kariera zawodowa wzywa), więc przekazuje stery Mateuszowi Waśko, który po ponad dekadzie spędzonej w Warszawie wraca w rodzinne strony i robi z tego filię Berserkers Team. A Kamil? Teraz kulka się w Copacabana Lublin, pewnie planując kolejne podboje.

Po Co Ci BJJ? Bo To Gra, Która Wciąga Jak Szachy z Duszeniem!
Historia Kamila to nie tylko medale (jak srebro na MP w 2018, brąz na ME No-Gi czy wygrana z Piotrem Bagińskim), ale dowód, że z pasją możesz pokonać system – czarny pas w pięć lat? Inspiracja dla leniwców! Sporty walki uczą dyscypliny, pokory i jak legalnie dusić kumpla na macie.

Brzmi jak plan? Wpadaj do Stronghold Extreme Sports Zamość – nowy nabór trwa! Ostrzegamy: wciąga jak bagno – na początku wchodzisz ostrożnie, ale zanim się obejrzysz, jesteś po uszy w technikach i sparingach!