Sporty walki to nie tylko mata i pot, ale historie, które brzmią jak scenariusz do komedii akcji – z kontuzjami w roli głównej. Konrad Pietkiewicz, nasz zamojski weteran (i tak, on też maczał palce w BJJ w Zamościu), zaczął trenować karate w wieku 12 lat, w 7 klasie podstawówki. Zajęcia prowadzili bracia Krzysiek i Mateusz – dwaj maniacy z wiedzą, którzy zarazili go zajawką. Tam poznał takich ludzi jak Piotrek Tytoń czy Wojtek (pozdróweczki!), którzy dawali mu wycisk jako zaawansowani karatecy. Klasyka: młody Konrad pewnie myślał, że to zabawa, a wyszło… no, solidne siniaki.
Karate, Aikido, Boks i Muay Thai: „Spróbuję Wszystkiego, Bo Czemu Nie?”
Potem lata aikido u Tomka Szombera – pewnie liczył na te filmowe rzuty jak u Stevena Seagala w „Liberatorze”. Spontaniczne flirty z boksem i muay thai? Jasne, bo po co się ograniczać! Aż trafił na grappling u Pawła Gduli w Anglii – dwa treningi i bum, zajawka siadła. Ale czas? Motywacja? Brakowało, jak zawsze w życiu dorosłym, jak zwykle u Polaka, który pojechał szukać lepszych dni „za gramanicę”. Do czasu… powrotu do Lublina, gdzie poszedł do Wojciecha Klimkiewicza z marzeniem o UFC. MMA w czystej formie? Ha, trener szybko sprowadził go na ziemię: „Za stary, za wolny, nie twoja bajka”. Posłuchał, wystartował w no-gi, kupił za duże kimono i… parter wciągnął go jak wciąga śliwkę kompot.

BJJ? Przypadek, ale taki, co zmienia życie.BJJ w Zamościu: Piwnica, Filia i „Nie Było Najgorzej”!
W Zamościu dwa epizody: piwnica „Centaura” pod Mateuszem Waśko i filia Gladio, gdzie jako niebieski pas prowadził początkujących. Z perspektywy czasu: „Sporo do poprawy, ale żyć nie umierać” – regularne treningi, seminaria, dwie edycje Grappletonu. Po wyjeździe Konrada do Chin (bo pracując czemu dodatkowo nie trenować w Azji?), stery przejął Kamil Czochra, a teraz Stronghold kręci się pod Mateuszem „de Vasco” Waśko. Historia zatoczyła koło – z piwnicy do filii Berserkers Team. Klasyka BJJ: zawsze wracasz do korzeni, nawet jeśli to Zamość.


Największy Sukces i Porażka: „Złoto na Euro? Meh, Wolę Akademię!”
Kiedyś sukces to złoto na Euro w Lizbonie – brzmi imponująco, ale z wiekiem perspektywa się zmienia. Teraz? Budowa akademii Falanga od zera, gdzie szkoli dzieci i juniorów z solidnymi wynikami. Porażka? Nie własne klęski (choć miał momenty „dałem ciała”), ale przegrane uczniów – bo to lustro dla trenera. A co by wymazał? „Niektórych ludzi w ogóle nie wpuściłbym na trening” – ;]. Według ideologii Korasa: „w BJJ uczysz się na błędach… i na złych uczniach”.

Filozofia Treningowa: „Drill to Win” i Dyscyplina Jak w Armii!
Temat rzeka, ale w skrócie: surowa dyscyplina na sali (porządek i zero kontuzji, zwłaszcza u maluchów) plus drilowanie podstaw do znudzenia. „Drill to win” – buduje pamięć mięśniową i schematy ataku. Idealne dla dorosłych i juniorów. Bo w BJJ nie chodzi o fancy triki, tylko o podstawy, które ratują tyłek.
Plany na najbliższy Rok: Worlds Masters, MP (Ale Nie w Poznaniu!) i Światowe Tournee
Dużo treningów, zawodów – pierwszy start na Worlds Masters w czarnych pasach, liczy na epickie walki. Obowiązkowo MP, o ile nie w Poznaniu (organizacyjna mu nie podeszła!). Przyszły rok? Brazylia, USA, Japonia – ale „czas pokaże, czy dotrwam bez kontuzji„. Klasyka weterana: plany ambitne, rzeczywistość… kontuzyjna.

Po Co Ci BJJ? Bo To Lekcja Życia z Duszeniami w Bonusie!
Historia Konrada to nie tylko medale, ale dowód, że BJJ to pasja na lata – od 12-latka w karate po trenera BJJ w Chinach. Uczysz się dyscypliny, pokory i jak unikać złych decyzji (np. MMA w „zaawansowanym” wieku). Brzmi jak plan? Wpadaj do Stronghold Extreme Sports Zamość